Massive Attack - Paradise Circus (Uncensored)
niedziela, 21 lutego 2010
massive attack
Massive Attack - Paradise Circus (Uncensored)
niedziela, 20 grudnia 2009
coming true, coming...
sobota, 28 listopada 2009
zakalec w czasie
wtorek, 24 listopada 2009
antyszanty
niedziela, 15 listopada 2009
roman-satan-polański...
czwartek, 12 listopada 2009
hey! uwaga! bardzo dobra płyta!
środa, 4 listopada 2009
live at reading
wtorek, 3 listopada 2009
pustki śpiewają wiersze
poniedziałek, 26 października 2009
dark eyes
Powyżej: 'Little Thing Jesus' z albumu "Soul of Things" (2002).
poniedziałek, 28 września 2009
retrospective
poniedziałek, 21 września 2009
niedziela, 13 września 2009
sobota, 8 sierpnia 2009
gajcy
poniedziałek, 4 maja 2009
co zrobisz gdy ci powiem, że mózg nie jest w głowie?
Odkurzyłem stary tekst, który pierwotnie ukazał się w Kulturze (ale nie tej paryskiej), nr 06/07, 2004. Oto fragmencik:
Na mapie kulturalnej i muzycznej Polski znajduje się jedno z nielicznych i nietuzinkowych miejsc, w którym dochodzi do spotkań i towarzyskich, i muzycznych, i artystycznych. Miejsce to osobliwe i obrosłe kultem. Przez niektórych nazywane polskim Knitting Factory. Położone w centrum miasta, przy ulicy Gdańskiej 10, wśród starych kamienic, mieści się w budynku, który był przed wojną małą fabryką mydła. Początkowo wyglądało strasznie, było zapuszczone i wzbudzało obawy założycieli, czy aby na pewno to ma być to miejsce. Wyboru chyba jednak nie mieli, więc poszli na żywioł. Po remoncie i adaptacji, 30 marca 1994 roku, klub ruszył pełną parą. Od samego początku przy sterach stoją Sławek Janicki i Jacek Majewski. Jednak zmieniła się nazwa, która w całości brzmiała następująco: MÓZG – FABRYKA RZEŹB GADAJĄCYCH ZE SOBĄ. „Obecnie używamy tylko pierwszego członu, drugi z różnych względów nie jest już funkcjonalny od paru lat. Geneza powstania nazwy jest pokrętna. Najpierw był „Mózg”, zaczerpnięty z tytułu sztuki Tomka Gwincińskiego, która podobno miała być wystawiona podczas inauguracji klubu, ale nie została pokazana do dnia dzisiejszego. Natomiast drugi to sprawa Kuby Janickiego – syna Sławka. To on wymyślił, wpadł czy też rzucił pierwsze lepsze hasło (...)
„Na początku to była trochę zabawa – mówi Jacek – robimy klub, będziemy grać, robić wystawy, zapraszać zespoły z określonej półki itp. Bardzo szybko uświadomiliśmy sobie, że klub rozrósł się do rozmiarów sporej instytucji kulturalnej, a nawet firmy komercyjnej, w której trzeba robić zaopatrzenie, remanenty, zatrudniać, płacić podatki...” Czy prowadzenie klubu może być sposobem na życie czy tylko zaspokojeniem własnych zainteresowań? „Ciągniemy to już prawie 10 lat i jest to jakiś sposób na życie w tym sensie, że utrzymujemy się głównie z tego, ale też dzięki graniu. Mamy to szczęście, że z większym lub raczej mniejszym ostatnio powodzeniem łączymy zainteresowania i pasje z pracą”.
Pamięci Jacka Majewskiego (1966-2006)
Strona Mózgu: http://www.mozg.art.pl/
