niedziela, 30 listopada 2008
pomiędzy
Kilkanaście tysięcy na Plantach.
Kilkadziesiąt tysięcy kończyn pomiędzy atomami.
Pomiędzy nimi mężczyzna. Zapala Camela.
Pomiędzy tysiącami głos. Wchodzi przez
odrętwiałe kończyny - wchodzi w tysiące.
Wibruje umysłami. Ugniata.
Mężczyzna dopala i przypala.
Tłum faluje, a z nim
drzewa - kamienie - powietrze.
Głos wciska się między spocone
C I A Ł A.
Głos mówi, że grzechy mają paszcze.
Oddech. Następny papieros. Kaszel.
Mówi swoim językiem.
Wiatr odchyla niektóre nie-słowa.
Niektóre.
Kilkadziesiąt tysięcy kończyn pomiędzy atomami.
Pomiędzy nimi mężczyzna. Zapala Camela.
Pomiędzy tysiącami głos. Wchodzi przez
odrętwiałe kończyny - wchodzi w tysiące.
Wibruje umysłami. Ugniata.
Mężczyzna dopala i przypala.
Tłum faluje, a z nim
drzewa - kamienie - powietrze.
Głos wciska się między spocone
C I A Ł A.
Głos mówi, że grzechy mają paszcze.
Oddech. Następny papieros. Kaszel.
Mówi swoim językiem.
Wiatr odchyla niektóre nie-słowa.
Niektóre.
sobota, 29 listopada 2008
piątek, 28 listopada 2008
czwartek, 27 listopada 2008
ostatni dzień w mieście golema
wczesne niedzielne popołudnie na Vinohradach
gdzie słońce przechodzi ukradkiem przez gałęzie
i przeplata się z „Shaking the Tree” Gabriela.
mówię Gosi, że ładnie wygląda leżąc na trawie.
„eee tam!”. popija Pilsnera i uśmiecha się.
na skórze powstają wielobarwne slajdy.
patrzę na nie, zapisuję w pamięci
i powoli zaciągam się Spartami.
nieruchomo wpatrzeni w szmery
ewakuujące się przez niedomknięte dłonie.
nad praskimi antenami
potrafią afirmować elektryczność
i niezauważone
wczepiać się
na eins zwei drei.
gdzie słońce przechodzi ukradkiem przez gałęzie
i przeplata się z „Shaking the Tree” Gabriela.
mówię Gosi, że ładnie wygląda leżąc na trawie.
„eee tam!”. popija Pilsnera i uśmiecha się.
na skórze powstają wielobarwne slajdy.
patrzę na nie, zapisuję w pamięci
i powoli zaciągam się Spartami.
nieruchomo wpatrzeni w szmery
ewakuujące się przez niedomknięte dłonie.
nad praskimi antenami
potrafią afirmować elektryczność
i niezauważone
wczepiać się
na eins zwei drei.
środa, 26 listopada 2008
wtorek, 25 listopada 2008
flamenco
wiatr śpiewa o ogniu
w środku zimy
drzewa śpiewają o srebrze
które kobieta nosi przy sercu
cyganie śpiewają o wolności
która narodzi się jesienią
w środku zimy
drzewa śpiewają o srebrze
które kobieta nosi przy sercu
cyganie śpiewają o wolności
która narodzi się jesienią
niedziela, 23 listopada 2008
ambient 2
szmery w tramwaju.
odległości dzielące szmery
rozchodzą się równomiernie
po liniach trakcyjnych.
szmery w metrze.
kształty pomiędzy szmerami
permanentnie zmieniają się
w zależności od mijanej stacji.
szmery w taksówce.
jednoczesne miarowe
tykanie taksometru
i skrzypienie tylnego siedzenia.
odległości dzielące szmery
rozchodzą się równomiernie
po liniach trakcyjnych.
szmery w metrze.
kształty pomiędzy szmerami
permanentnie zmieniają się
w zależności od mijanej stacji.
szmery w taksówce.
jednoczesne miarowe
tykanie taksometru
i skrzypienie tylnego siedzenia.
piątek, 21 listopada 2008
niedziela, 16 listopada 2008
środa, 12 listopada 2008
poniedziałek, 10 listopada 2008
poniedziałek, 3 listopada 2008
sobota, 1 listopada 2008
digipack
to wszystko wolno się porusza
to wszystko ma gdzieś swoje miejsce
i sens
to wszystko wolno porusza się
to zmienia się na pewno
wiem to
wygina się, przekształca
wraca, przeskakuje
na inne miejsce
w inny obraz
ale to wszystko jest
tutaj
w regularnej frazie
to wszystko ma gdzieś swoje miejsce
i sens
to wszystko wolno porusza się
to zmienia się na pewno
wiem to
wygina się, przekształca
wraca, przeskakuje
na inne miejsce
w inny obraz
ale to wszystko jest
tutaj
w regularnej frazie
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















