Strzelałem do wroga. Wróg mi odpowiadał.
Strzelał do mnie cicho i niezwykle precyzyjnie.
Odezwał się też dzwon w pobliskim kościele.
Równo o godzinie. Radio milkło.
Pies skowyczał.
Chmara muszek owocowych nad kompotem
pogowała rytmicznie.
(pogo musi być)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz