Kilkanaście tysięcy na Plantach.
Kilkadziesiąt tysięcy kończyn pomiędzy atomami.
Pomiędzy nimi mężczyzna. Zapala Camela.
Pomiędzy tysiącami głos. Wchodzi przez
odrętwiałe kończyny - wchodzi w tysiące.
Wibruje umysłami. Ugniata.
Mężczyzna dopala i przypala.
Tłum faluje, a z nim
drzewa - kamienie - powietrze.
Głos wciska się między spocone
C I A Ł A.
Głos mówi, że grzechy mają paszcze.
Oddech. Następny papieros. Kaszel.
Mówi swoim językiem.
Wiatr odchyla niektóre nie-słowa.
Niektóre.
2 komentarze:
Po pierwszych słowach skojarzyło mi się ze Świetickim, jeszcze te Camele,pozdrawiam. A.
tak, tak... bo skojarzenia z Mistrzem są jak najbardziej na miejscu. i te Planty jeszcze...
Prześlij komentarz