wtorek, 5 marca 2013

Reminiscencje - 33 obroty... i chęć na kolejne obroty!

Tekst pochodzi z grudniowego numeru „Lampy” (12/2007). Tytuł artykułu – „Grudniowy szept o całej reszcie” autorstwa Krzysztofa Fiołka. Znalazłem się, a właściwie znalazło się w nim też miejsce dla mojego tomiku. 

Kamil Dąbrowski przysłał tomik zatytułowany 33 obroty. Warto w tym wypadku zaznaczyć, że książka ukazała się przy pomocy finansowej Prezydenta Miasta Białegostoku. Książka to bardzo konceptualna, jej dominantą fonografia. Raz słyszymy trzaski winylowej płyty, innym razem otwieramy digipack. W utworze Komeda prawdopodobnie zawiera się aluzja do słynnego motywu z Noża w wodzie: w tych miejscach czai się krew / sączy się z naderwanych dźwięków / i spokojnie spływa po nadgarstkach. Dąbrowski musi być prawdziwym pasjonatem dźwięku, skoro poważył się na wyznanie: kochamy się tonalnie. Jako wyznaczników poetyckiego nastroju postanawia używać określeń takich jak jazz czy ambient. Rozrzut stylistyczny jest tu naprawdę spory. Czasami poecie chodzi o to, żeby uśpić czujność i wyprowadzić w pole. W Wierszu Wege sformułowano jakże dosadną deklarację nierzucania się na mięso: nie używam już / brzydkich wyrazów (…) zostawiłem wszystkie kurwy/ na ulicy. Wyrazy brzydkie inaczej padają w miejscach napuszonej, tradycyjnej poetyczności: Anteny na dachach domów stroszą / swe spierzchnięte ramiona. Być może Kamil Dąbrowski jest po prostu czarodziejem dysonansów. Wspaniała poezja wierności nie tylko w stereo, nie tylko dla audiofilów. 


Często się zastanawiam co jest powodem przerwania twórczości poetyckiej. Tzw. "proza życia"? Brak tzw. "weny"? Zmęczenie materiału? Ukończenie jakiegoś etapu w życiu? Cholera wie... Jedno wiem... Jeszcze napiszę... Pojawi się kolejny tomik. Wiem to. Jest potrzeba. Czuję to. Wish me luck :)