wtorek, 5 kwietnia 2011

*** (Strzelałem do wroga...)

Strzelałem do wroga. Wróg mi odpowiadał.
Strzelał do mnie cicho i niezwykle precyzyjnie.
Odezwał się też dzwon w pobliskim kościele.
Równo o godzinie. Radio milkło.
Pies skowyczał.
Chmara muszek owocowych nad kompotem
pogowała rytmicznie.





(pogo musi być)

Brak komentarzy: