poniedziałek, 4 maja 2009

co zrobisz gdy ci powiem, że mózg nie jest w głowie?

Odkurzyłem stary tekst, który pierwotnie ukazał się w Kulturze (ale nie tej paryskiej), nr 06/07, 2004.  Oto fragmencik:

Na mapie kulturalnej i muzycznej Polski znajduje się jedno z nielicznych i nietuzinkowych miejsc, w którym dochodzi do spotkań i towarzyskich, i muzycznych, i artystycznych. Miejsce to osobliwe i obrosłe kultem. Przez niektórych nazywane polskim Knitting Factory. Położone w centrum miasta, przy ulicy Gdańskiej 10, wśród starych kamienic, mieści się w budynku, który był przed wojną małą fabryką mydła. Początkowo wyglądało strasznie, było zapuszczone i wzbudzało obawy założycieli, czy aby na pewno to ma być to miejsce. Wyboru chyba jednak nie mieli, więc poszli na żywioł. Po remoncie i adaptacji, 30 marca 1994 roku, klub ruszył pełną parą. Od samego początku przy sterach stoją Sławek Janicki i Jacek Majewski. Jednak zmieniła się nazwa, która w całości brzmiała następująco: MÓZG – FABRYKA RZEŹB GADAJĄCYCH ZE SOBĄ. „Obecnie używamy tylko pierwszego członu, drugi z różnych względów nie jest już funkcjonalny od paru lat. Geneza powstania nazwy jest pokrętna. Najpierw był „Mózg”, zaczerpnięty z tytułu sztuki Tomka Gwincińskiego, która podobno miała być wystawiona podczas inauguracji klubu, ale nie została pokazana do dnia dzisiejszego. Natomiast drugi to sprawa Kuby Janickiego – syna Sławka. To on wymyślił, wpadł czy też rzucił pierwsze lepsze hasło (...)

„Na początku to była trochę zabawa – mówi Jacek – robimy klub, będziemy grać, robić wystawy, zapraszać zespoły z określonej półki itp. Bardzo szybko uświadomiliśmy sobie, że klub rozrósł się do rozmiarów sporej instytucji kulturalnej, a nawet firmy komercyjnej, w której trzeba robić zaopatrzenie, remanenty, zatrudniać, płacić podatki...” Czy prowadzenie klubu może być sposobem na życie czy tylko zaspokojeniem własnych zainteresowań? „Ciągniemy to już prawie 10 lat i jest to jakiś sposób na życie w tym sensie, że utrzymujemy się głównie z tego, ale też dzięki graniu. Mamy to szczęście, że z większym lub raczej mniejszym ostatnio powodzeniem łączymy zainteresowania i pasje z pracą”.

Pamięci Jacka Majewskiego (1966-2006)

Strona Mózgu: http://www.mozg.art.pl/


3 komentarze:

Margo pisze...

Tak, Jacek był niezwykle interesującym człowiekiem.

Fajnie, że mi przypomniałeś :*

Świetny felieton!

Emma pisze...

zacna muza, Murachu!

pozdrawiam ciepło :-)

murach pisze...

A odświeżam nagrania, wspomnienia... takie tam :)