poniedziałek, 18 maja 2009

co mi zrobisz jak mnie złapiesz?

Nieustająca walka z gołębiami, które chcą założyć gniazdo na moim balkonie. Kilka razy dziennie próbuję wyperswadować tym nachalnym ptakom, że "nie tutaj, nie teraz, że dziękuję, ale nie potrzebuję gołębiej jajecznicy..." Itp. Itd. Jak na razie spokój...



Muszę jednak uważać... Gołębie bywają nieprzewidywalne...

7 komentarzy:

Joanna pisze...

wyjątkowo urocze ujęcie wyjątkowo idiotycznego stworzenia (jakim dla mnie jest gołąb ;D)

Elliza pisze...

Ja lubie moje golebie, zjadaja psa jedzonko, mowimy na nie Nasze Kury.
Pozdrawiam ;)

Margo pisze...

taaa

melusine pisze...

my też toczymy walke od miesięcy. bez rezzulatu :)

Szi pisze...

Ależ uroczy dudek! Gołąb, się znaczy :-) Nie daj się, Kamilu! My raz odpuściliśmy sobie w Skoczowie i później przez kilka lat nie mogliśmy pozbyć się pewnej gołębiej pary, która każdej wiosny próbowała uwić sobie u nas gniazdko. Przede wszystkim trzeba pousuwać z balkonu wszelkie graty, co by ptasiory nie znalazły za nimi ciepłego zakamarku.

murach pisze...

Moi rodzice dwa razy pozwolili jednej parze "rozgościć" się na balkonie. Efekt: 2 razy po 2-3 małe. Najzabawniejszy był moment nauki latania... :) Najgorsze było to, że cały balkon był osrany...

Angel pisze...

e tam nie narzekaj :) wiesz ze jak cie osra golab to ci to wrózy kase? trzeba szczesciu pomóc, wiec moze pozwolisz srulom na uwicie gniazdka :D :D raz to przerobilam na swym balkonie.. :D ale pozwolilismy rodzicom na wychowanie tylko jednego pokolenia :)