sobota, 6 grudnia 2008

proszę państwo

i kiedy zapalili lampy uliczne
i spojrzeli na to co pozostało
ogłosili „swoją” konstytucję

spojrzałem później na zegarek
stwierdzając:
- nie jestem ojcem jakiegokolwiek
dziecka
(do tej pory nie słyszałem nic
o alimentach)
- nie jestem poetą
(do tej pory nikt nie zapytał:
a co pan chciał powiedzieć
w tym wierszu?)

a potem pogasili
lampy, papierosy, uczucia
i już nie patrząc na wszystkich
„swoje” zrobili

3 komentarze:

czarneciasteczka pisze...

Cóż za natchniona sobota u Ciebie! :-)

murach pisze...

ano :-) wolna sobota sprzyja takim ekspresjom i impresjom.

melusine pisze...

co chciałeś powiedzieć w tym wierszu? :)